W ostatnich dniach mielismy kilka dni odoczynku w Manali – gorskiej osadzie na koncu doliny Kullu – skad kreta, stroma droga prowadzi do Ladakhu. W Manali mieszka mala spolecznosc tybetanska, niestety to raczej nie jest najweselszy widok. Jest klasztor i mala gompa (swiatynia) tradycji Nigma. W srodku wielki posag Buddy, przy ktorym fotografuja sie zakochane hinduskie pary. Manali to “honeymoon place” dla Hinusow.
Jutro czeka nas dluga droga do Nainital, gdzie znajduje sie obecnie okolo 300 Tybetanczykow, w tym nasi przyjaciele: Tsundue (Friends of Tibet), Choeying (SFT India), B. Tsering (TWA) i Choedup z ITSN.
Plany sa po to aby je zmieniac. Pozdrawiam i postaram sie wrzucic kilka fotek jeszcze z Dharamsali – nasz recznie robiony banner – wystawa, ktora zawisla u wejscia do Tsuglakangu (glownej swiatyni).
Piotr